Co jest grane?

Ogólne dyskusje na temat gier.
Awatar użytkownika
BzyRes
Administrator
Administrator
Posty: 2048
Rejestracja: 17 lutego 2003, 18:50

Co jest grane?

Post autor: BzyRes »

No właśnie, drodzy forumowicze *aplauz* i forumowiczki *echo*. Naszło mnie na swobodną pogawędkę, stąd pytanie: w co aktualnie pogrywacie? Odpowiedzi typu "w nic, bo nie mam czasu" nie będą mile widziane. Na granie zawsze jest czas. Hehe.

Jeśli chodzi o mnie, w związku ze skromną modernizacją sprzętu komputerowego, nadrabiam pomału klasykę na PC. Obecnie tkwie po uszy w serii Half-Life [wiem wiem, trochę poniewczasie]. Gry te, włączając pierwszą część z dodatkami, po dziś dzień wydają się być swieże. Po miesiącu spędzonym w Black Mesa, Xen i przyległościach, zachorowałem na przekonanie, że FPSy dzielą się na te, które wyszły przed, i te, które wyszły po Half-Life.

Na boku bez ustanku pogrywam w Diablo. Ciągnie się za mną jak smród za śledziem, ale chciałbym już położyć kres przesiadywaniu na Battle.net i szlachtowaniu demonów. Diablo to złodziej czasu, a przecież jest tyle gier, w które zagrać należy. Diable, nie męcz mnie dłużej, daj szansę innym.

Więcej grzechów nie pamiętam, oddaję głos.
Awatar użytkownika
Muzzy^F8
Senior
Senior
Posty: 227
Rejestracja: 20 czerwca 2003, 05:08

Post autor: Muzzy^F8 »

Ja ostatnio pogrywalem (bo wczoraj wlasnie skonczylem) w Tomb Raider Anniversary. Teraz w kwestii przypomnienia i zobaczenia roznic gram w Tomb Raider 1 pod ePSXe. :P
Obrazek
Obrazek
Fear my anger. Fear my power.
I'm Dark Angel undercover.
winter_mute
TROLOŻERCA
TROLOŻERCA
Posty: 5220
Rejestracja: 04 września 2002, 12:21
Kontakt:

Post autor: winter_mute »

w nic, bo nie mam czasu :)

w sumie skłamałbym bo choć free-time wciąż w deficycie to od czasu do czasu w coś przytnę i tak:
a) do niedawna chorowałem (chyba przez 3 tygodnie) na PONG`a [TB-V], tytuł nie zachwyca może wodotryskami jak gry siódmej generacji, ale klimatu i feelingu retro nikt mu odmówić nie może, szczególnie na maszynce starszej niż 90% osób odwiedzających nasz serwis.
b) w chwili obecnej zaś zacząłem zabawę z Beyound Good & Evil [PS2], gra urocza i przyjemna dla oka, podobnie jak główna bohaterka... i na tym zakończę wywody na jej temat bo mam za sobą zaledwie kilka godzin grania.
2BII!2B
Awatar użytkownika
BzyRes
Administrator
Administrator
Posty: 2048
Rejestracja: 17 lutego 2003, 18:50

Post autor: BzyRes »

No co jest? Tylko dwie osoby na forum grają na codzień? Brońcie swego honoru użyszkodnicy :)
Ja ostatnio pogrywalem (bo wczoraj wlasnie skonczylem) w Tomb Raider Anniversary. Teraz w kwestii przypomnienia i zobaczenia roznic gram w Tomb Raider 1 pod ePSXe. :P
W edycję "rocznicową" udało mi się zagrać. W demo co prawda, ale wystarczyło to, abym wyrobił sobie wstępną opinię. TRA, choć wizualnie wspaniałe jak najpyszniejszy cukierek zawinięty w najśliczniejszy papierek, z Larą XXL, której jędrne ciało mogłoby się przyśnić niejednemu nastolatkowi, poprzedzając nocną polucję... nie ściska tak w kleszczach zachwytu, jak czyniła to część pierwsza i, powiedzmy, druga [w mniejszym stopniu].
Pamiętem jak lat temu ileś, kilka długich miesięcy po premierze TR, dzięki życzliwości kolegi, dane mi było zetknąć się z tym tytułem organoleptycznie. Wtedy gracza atakowała swoista "maleńkość" w obliczu tego monumentalnego i niegościnnego świata. Nowy Tomb Raider, wykorzystując najnowsze zdobycze techniki nawet w połowie nie oddaje klimatu pierwowzoru. Nie ma tego kopa, który sprawił, że dawna Lara stała się dla gier legendą, klasykiem, kultem i religią. Moje zdanie.

I żeby nie było. W ciągu minionych lat wielokrotnie odpalałem TR "jedynkę", jako że jestem szczęśliwym posiadaczem wersji na PC i Saturna. Za każdym razem gniotło w fotel, dając ten sam dreszczyk emocji i rozziew jamy gębowej co lata temu, czego o Anniversary powiedzieć nie mogę. Ale i tak kupię ten remake. Zaraz po tym jak dostępne będzie tańsze wydanie :)
b) w chwili obecnej zaś zacząłem zabawę z Beyound Good & Evil [PS2], gra urocza i przyjemna dla oka, podobnie jak główna bohaterka... i na tym zakończę wywody na jej temat bo mam za sobą zaledwie kilka godzin grania.
Dobrze gada, nalać mu wódki. Za Beyond Good & Evil na PC dałem 15, czyt. piętnaście, PLN, podczas gdy gra warta jest pięć razy tyle. Bardzo nietuzinkowa pozycja, gdyż z gracją łączy w sobie cechy gry dla najmłodszych [design świata, bohaterów...] z dojrzałą, a co najważniejsze, megaabsorbująca fabułą. Oryginalna przygodówka z tonami gameplayu... Gra od Ubisoft, który ma chyba aspiracje trzymać za jaja spory kawałek growego uniwersum.
A bohaterka... mniam! Usta nie z tej ziemi, a i kijem potrafi pomachać.
Awatar użytkownika
Junior1990
Junior
Junior
Posty: 16
Rejestracja: 23 listopada 2007, 17:32

Post autor: Junior1990 »

Ja gram w FFVII, nie licze który to już raz przechodzę tą gre ale poraz pierwszy po POLSKU(tutaj wielkie podziękowania oraz brawa dla ludków którzy przyczynili się do tego wspaniałego gestu aby powstała wersja PL) :D na emulku. Niestety niemoge w to nawalać na tyle na ile bym chciał, niestety szkoła zabiera zbyt wiele czasu :x ale w weekendy naparzam materiami w Potworów,Turków....itd. Ja niewiem ale ja naprawde mam zrytą głowe na punkcie tej gry, ta gra jest jak wino według mnie im starsze tym lepsze,ponieważ im bardziej ta gra się starzeje(w tym i ja sam) ja tym bardziej rozumiem sens tego dzieła.Co tu dużo gadać, wychowałem sie na tej grze i będę chyba nieraz jeszcze do niej powracał.
Adult
Administrator
Administrator
Posty: 524
Rejestracja: 03 kwietnia 2003, 16:24

Post autor: Adult »

Z nowych gier gram w Call of Duty 4 i muszę powiedzieć ,że jest lepsza od poprzednich części. Szkoda trochę ,że akcja nie jest w czasach 2 wś. ale nie ma co wybrzydzać. Ze starszych gier dorwałem sagę IceWind Dale i Baldurs Gate. Gry mające kilki dobrych lat na karku ale dające dużo radochy. Mają niestety jedna wadę nie można oderwać się od monitora.
Obrazek
Gauek
Nowicjusz
Posty: 3
Rejestracja: 22 grudnia 2007, 12:28

Post autor: Gauek »

PC:
- Anno 1503
- Counter Strike
PSX:
-Crash Team Racing
- Breath Of Fire [męczę się na samym początku ;|]
Awatar użytkownika
Zardon
Administrator
Administrator
Posty: 510
Rejestracja: 13 stycznia 2005, 18:17
Kontakt:

Post autor: Zardon »

Aktualnie gram w... Wolfentseina ET (już od ponad 4 lat... sic!).
Niedawno też pogrywałem w Warcrafta 3, Warhammera: Dawn of War (bardzo grywalne strategie, aktualnie można kupić je za grosze) oraz Painkillera. A z nowszych tytułów polecam The Orange Box (na którego i tak nie mam czasu...).
To tyle jeżeli chodzi o gry z PC. Teraz przechodzimy do PSP :
Tekken 5: Dark Resurrection i Jeane d'Arc <- absolutne "must have" na tą konsole, skutecznie uzupełniają "braki" z rozrywki komputerowej.
Obrazek
Awatar użytkownika
BzyRes
Administrator
Administrator
Posty: 2048
Rejestracja: 17 lutego 2003, 18:50

Post autor: BzyRes »

Widzę, że dominuje klasyka. Dobra tendencja, zwłaszcza, że ostatnimi czasy wyszła cała masa kapitalnych tytułów; nowe gry na nowe sprzęty. Szkoda, że przeciętny gracz, np. taki BzyRes, nie może zagrać we wszystko, w co chciałby zagrać ze względu na lokalne realia finansowe. A Mikołaja w tym roku nie było, ba, nawet nie próbował udawać, że jest.

A wracając do tematu: Half-Life w bólach skończony [końcówka gry jest frustrującą]. Zatem idąc za ciosem, męczę dodatki. Obecnie jestem gdzieś pod koniec Opposing Force, w którym wydarzenia z Half-Life obserwujemy z perspektywy innej osoby - komandosa z rodzaju tych, którzy w HL byli w krwawej opozycji wobec głownego bohatera.

Co mnie bardzo cieszy, Opposing Force jest równie dobry jak protoplasta. Podobny klimat, jakby więcej akcji, szersza gama oręża, kapitalny survival. Drażni natomiast fakt, że gra to cholernie zabugowana. Mogłoby się zdawać, że Half-Life jest nie do pobicia w tej dziedzinie mimo autopatchowania przez Steam. Opposing Force wyprowadza mnie czasem z równowagi - ulubiona zabawa gry jest zatrzymywanie mnie w miejscu - przyklejanie do ściany, podłogi albo sufitu. Patent powtarza się w wielu lokacjach, najczęściej w windach. Na szczęścię wespół z opcją quick load nauczyłem się przechytrzać wspomniane babole, niemniej muszę ponarzekać. Gdyby Op-Force nie był taki dobry, z powodu bugów już dawno rzuciłbym go w kąt zamiast psy wieszać i pluć treściwym mięsem.
Awatar użytkownika
BzyRes
Administrator
Administrator
Posty: 2048
Rejestracja: 17 lutego 2003, 18:50

Post autor: BzyRes »

Growej krucjaty ciąg dalszy.

Od ostatniego wpisu, kiedy to pochłonięty byłem pierwszym Half-Life i dodatkami, pękło parę pozycji:

- Half-Life: Blue Shift / drugi i ostatni expansion pack do pierwszej części przygód Gordona Freemana; może nie tak dobry jak gra właściwa, czy choćby Opposing Force, ale z pewnością warty uwagi - klimat ten sam co w oryginalnym H-L, a więc nie można narzekać. Szkoda, że Blue Shift był strasznie krótki. Kilka godzin gry po ciągnących się w nieskończoność H-L i Opposing Force... troszkę za mało.

- Half-Life 2 / będąc oczarowanym grami spod znaku lambda, poszedłem za ciosem, a nabyty wcześniej The Orange Box oczarował mnie zarówno zawartością wydania, jak i jakością integralnych produktów. Half-Life 2 jest dziesięć razy większy i dwadzieścią razy lepszy we wszystkim, za co chwaliłem starego Half-Life. Jedyne, czego mi naprawde brakowało to klaustrofobicznego, mdłego i do bólu wręcz frustrującego klimatu zamkniętych laboratoriów i przyległości z części pierwszej. Cóż, nic nie jest idealne.

- Half Life 2: Episode One + Episode Two / ponieważ HL2 niesamowicie absorbuje za sprawą kapitalnie opowiedzianej historii, zaraz po jego ukończeniu zaatakowałem dodatki. Episode One to kalka wersji podstawowej i gdyby nie ciągłe towarzystwo wirtualnej pomocniczki - Alyx Vance - z całą pewnością, raz lub dwa, ziewnąłbym z nudów. Na szczęście fabuła dała sobie radę z moimi oczekiwaniami i Episode One kończyłem z wypiekami na twarzy.

Znakomity okazał się za to Episode Two, gra niemal idealna od początku do końca, z podkręconą względem pierwotnego HL2 oprawą A/V. Coś fantastycznego w każdym szczególe, nawet cut-scenki były pierwsza klasa. A potyczki z bossami, zwłaszcza ostatnia, dostarczyły mi emocji porównywalnych jedynie ze spacerem po polu minowym. Na bosaka.

- Portal / ostatni składnik The Orange Box, który nie dość, że objawił się jako jedna z największych (jeśli nie najwieksza) innowacji w historii gier komputerowych, to sam w sobie był bardzo wciągającą i (mimo wszystko) zabawną grą, fabularnie nieśmiale powiązaną z pewna serią produktów Valve. Jeśli kogoś nie ruszają innowacje w połączeniu z megarealistyczną fizyką Havok, Portal warto ukończyć dla a) niewybrednego humoru b) endingu. Piosenka z zakończenia zaś, to coś n i e s a m o w i t e g o.

Po dość długiej przygodzie z uniwersum Half-Life nastąpiło kilka dni przerwy, podczas których wciąż byłem pod wielkim wrażeniem tego, jakie wspaniałe tytuły nakręciło Valve. Kilka dni na uporządkowanie sobie fabuły i ochłonięcie po kilkumiesięcznej przygodzie.
Tyle na temat TOB, Valve i ich gier w oczekiwaniu na Half-Life 2: Episode 3, który, mam nadzieję, będzie zwieńczeniem fabularnym serii, bo jakoś nie wyobrażam sobie wyglądania kilku kolejnych lat na Half-Life 3 [albo 4].

Parę dni to tyle, ile moge wytrzymać bez jedzenia, picia i kropli do oczu, nie zaś bez gier. Dlatego w dalszej kolejności na patelnię poszły:

- Final Fantasy X / ukończony wczoraj, tradycyjnie już parę dobrych lat po premierze; lepiej jednak późno niż jeszcze później. Narzekałem bezustannie przez te 80 godzin z sekundami, jakie wykradł mi z życia FFX. Na fabułę, na system rozwoju postaci, na niektórych bohaterów z flegmatyczną i niezbyt ciekawą Yuną na czele. Na masę innych drobiazgów, które mógłbym wytknąć Square i ich ostatniej wielkiej grze sprzed fuzji z Enix. Ale po co? Skoro bawiłem się pysznie i mimo wszystkich niedoróbek, jakimi odznaczała się ta pozycja, Final Fantasy pozostał starym, dobrym Finalem. Poruszające zakończenie pozostawiło po sobie niedosyt i mnóstwo pytań, na które ponóć odpowiada Final Fantasy X-2.

No właśnie. Ukończyłem FFX i myślałem o tym, by zabrać się za jakiś krótszy, relaksujący tytuł, np. Killzone czy też Resident Evil: Remake [czysta sielanka, nieprawdaż?]. Na moje nieszczęście, Final jak to Final nie dawał mi spokoju, by w rezultacie skłonić mnie do kontynuowania odyseji Yuny.

- Final Fantasy X-2 / na tacy, mili państwo. Od samego słabego początku - przed którym, jak i przed całą grą ostrzegali mnie dobrzy ludzie - rzecz jasna narzekam i będę narzekać, ale zapewne tak samo jak w przypadku FFX, X-2 również przejdę, a podczas oglądania (jak się spodziewam) ckliwego endingu, wydam z siebie rzewne *OOCHHH*.

Oto, co u mnie jest grane. Po FFX-2 obiecuję sobie pół roku przerwy od Final Fantasy. Chyba, że w miedzczyasie zdobędę Final Fantasy VI; wtedy powyższą deklarację możemy uznać za majaczenie w gorączce niedysponowanego psychicznie frustrata. Amen.

P.S. Zardon, znalazłeś w końcu czas dla Orange Box'a?
P.P.S. Liczę na skromny feedback, bo w dalszym ciągu bardziej ciekawi mnie, w co Wy gracie, niż w co gram ja sam.
ODPOWIEDZ