FF7, legend lives on.

Final Fantasty VII, trzy proste słowa, a tyle emocji. Dla miłośników cRPG – gra zagadka, bo niby nic ciekawego, a wszyscy o niej mówią i nikt nie chce o niej zapomnieć. Dla pracowników firmy SquareEnix – kura znosząca złote jajka, bo ileż to jeszcze milionów szeleszczących papierków można wyciągnąć z licencji tej 10-letniej produkcji. Dla miłośników serii, Clouda tudzież Tify czy starego Squaresoftu – gra legenda, bo ileż to razy trzeba ją ukończyć by się znudziła. Dla mnie – doskonały materiał na niusa, szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że…


…kilkanaście dni temu ukazał się album „Final Fantasy VII: Voices of the Lifestream”, będący czteropłytową, multi-stylową aranżacją ścieżki dźwiękowej z ww. gry. Battle i Red XIII`s Theme w wariacji gitarowej, Prelude w wersji elektro, ukierunkowana na dream/trance J-E-N-O-V-A, tradycyjnie spora dawka utworów instrumentalnych (gitara, fortepian) oraz symfonicznych… i jak zwykle wymiatający One Wing Angel :] Nic więcej nie powiem, tego trzeba posłuchać! Aha… wspominałem już(?), że album jest do pobrania ze strony www projektu, całkowicie za darmo!